Rozdział Pierwszy
Obudził mnie ciepły promień słońca , który zaświecił
mi w oczy.
Zerwałam się z łóżka jak oparzona. Już tak
późno . Za późno. Ubrałam się tak szybko jak mogłam i skradając się podążałam w
stronę stajni. Musiałam szybko opuścić zamek. Usłyszałam czyjeś kroki . Za nim
zdążyłam ukryć się za jakimś rogiem zauważył mnie i zapytał:
- Gdzie się Wasza Wysokość wybiera?
,,Haldir tylko nie on''-pomyślałam i odwróciłam się na
pięcie w stronę kapitana Gwardii Królewskiej. Był to średniego wzrostu ,
starszy elf.
- Taki piękny mamy poranek-powiedziałam starając się
by mój głos brzmiał wiarygodnie- chciałam się tylko wybrać na krótki
spacerek po ogrodach.
- Ach oczywiście tylko ogrody są w drugą stronę ,
pamiętasz?-powiedział lekko rozbawiony.
- Powiedziałam spacer? Miałam na myśli krótką
przejażdżkę konną-powiedziałam ze zdenerwowaniem .
- Tylko niech ta ,,krótka przejażdżka'' będzie
naprawdę krótka dziś odwiedza nas książę Erlin z Błękitnej
Doliny-powiedział-twoja obecność jest jak najbardziej pożądana pamiętaj.
Starałam się ukryć obrzydzenie. Był to książę , który
starał się o moją rękę. Był on tak okropnie nudny , nie lubił niczego ani jazdy
konnej ani muzyki już nie mówiąc o walce wręcz. Do tego nie grzeszył urodą.
Jego wizyta była głównym powodem mojego skradania się do stajni.
- Czy ja kiedy kolwiek się spóźniłam?-zapytałam po
chwili.
- Wolę nie odpowiadać na to pytanie-powiedziawszy to
odszedł.
Niczym strzała wleciałam do stajni , jeszcze szybciej
osiodłałam Kasidę i ruszyłam galopem w stronę równin. Jechałam przed siebie
zadowolona , że po drodze do stajni nie spotkałam królowej. Od razu wysłała by
mnie z powrotem do komnaty i kazała się przygotowywać do spotkanie z Erlinem.
Zatrzymałam się dopiero na jednym z klifów i
spojrzałam w dal był to naprawdę piękny widok . Było już późne popołudnie .
Powoli wracałam w stronę zamku. Oczywiście piechotą prowadząc klacz. Nie ma po
co tak wcześnie wracać do zamku . Przecież Erin mógł jeszcze tam na mnie
czekać. Zatrzymałam się na brzegu rzeki. Napoiłam konia i sama uklękłam by
napić się odrobinę. Wtedy w płaskiej tafli wody ujrzałam lekki ruch liści.
,,Ktoś mnie obserwuje''-pomyślałam
Kilka sekund mi zajęło wymyślenie planu.
-Kasida biegnij-powiedziałam cicho do klaczy.
Ona od razu ruszyła pędem w prawo.
Tak jak przypuszczałam nieznajomy odwrócił wzrok na
kilka sekund. To mi wystarczyło. Niczym zjawa znalazłam się za nim. Zauważył mnie za późno. Stałam i celowałam strzałą w tył jego głowy. Położył rękę na rękojeści miecza.
-Nie radze-powiedziałam- Kim jesteś i dlaczego mnie obserwowałeś?
Nim się obejrzałam nieznajomy wyciągnął miecz i zaczęliśmy walczyć .
Przykuł mnie do drzewa , ale kopnęłam go w piszczel i zamieniliśmy się miejscami. Nagle spojrzałam w jego magiczne szafirowe oczy. Zamarłam . Poczułam jak me serce zaczyna mocniej bić. Opuściłam miecz i spostrzegłam , że elf też patrzy w moje oczy. Niespodziewanie za nim pojawiła się Kasiada i kopnęłam go z taką siłą , że przewrócił się na ziemię i stracił przytomność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz