czwartek, 29 stycznia 2015


Rozdział Pierwszy
 

Obudził mnie ciepły promień słońca , który zaświecił mi w oczy.
Zerwałam się z łóżka jak oparzona. Już tak późno . Za późno. Ubrałam się tak szybko jak mogłam i skradając się podążałam w stronę stajni. Musiałam szybko opuścić zamek. Usłyszałam czyjeś kroki . Za nim zdążyłam ukryć się za jakimś rogiem zauważył mnie i zapytał:

- Gdzie się Wasza Wysokość wybiera?

,,Haldir tylko nie on''-pomyślałam i odwróciłam się na pięcie w stronę kapitana Gwardii Królewskiej. Był to średniego wzrostu , starszy elf.

- Taki piękny mamy poranek-powiedziałam starając się by mój głos brzmiał  wiarygodnie- chciałam się tylko wybrać na krótki spacerek po ogrodach.

- Ach oczywiście tylko ogrody są w drugą stronę , pamiętasz?-powiedział lekko rozbawiony.

- Powiedziałam spacer? Miałam na myśli krótką przejażdżkę konną-powiedziałam ze zdenerwowaniem .

- Tylko niech ta ,,krótka przejażdżka'' będzie naprawdę krótka dziś odwiedza nas książę Erlin z Błękitnej Doliny-powiedział-twoja obecność jest jak najbardziej pożądana pamiętaj.

Starałam się ukryć obrzydzenie. Był to książę , który starał się o moją rękę. Był on tak okropnie nudny , nie lubił niczego ani jazdy konnej ani muzyki już nie mówiąc o walce wręcz. Do tego nie grzeszył urodą. Jego wizyta była głównym powodem mojego skradania się do stajni.

- Czy ja kiedy kolwiek się spóźniłam?-zapytałam po chwili.

- Wolę nie odpowiadać na to pytanie-powiedziawszy to odszedł.

Niczym strzała wleciałam do stajni , jeszcze szybciej osiodłałam Kasidę i ruszyłam galopem w stronę równin. Jechałam przed siebie zadowolona , że po drodze do stajni nie spotkałam królowej. Od razu wysłała by mnie z powrotem do komnaty i kazała się przygotowywać do spotkanie z Erlinem.
Zatrzymałam się dopiero na jednym z klifów i spojrzałam w dal był to naprawdę piękny widok . Było już późne popołudnie . Powoli wracałam w stronę zamku. Oczywiście piechotą prowadząc klacz. Nie ma po co tak wcześnie wracać do zamku . Przecież Erin mógł jeszcze tam na mnie czekać. Zatrzymałam się na brzegu rzeki. Napoiłam konia i sama uklękłam by napić się odrobinę. Wtedy w płaskiej tafli wody ujrzałam lekki ruch liści.
,,Ktoś mnie obserwuje''-pomyślałam
Kilka sekund mi zajęło wymyślenie planu.
-Kasida biegnij-powiedziałam cicho do klaczy.
Ona od razu ruszyła pędem w prawo.
Tak jak przypuszczałam nieznajomy odwrócił wzrok na kilka sekund. To mi wystarczyło. Niczym zjawa znalazłam się za nim. Zauważył mnie za późno. Stałam i celowałam strzałą w tył jego głowy. Położył rękę na rękojeści miecza.
-Nie radze-powiedziałam- Kim jesteś i dlaczego mnie obserwowałeś?
Nim się obejrzałam nieznajomy wyciągnął miecz i zaczęliśmy walczyć .
Przykuł mnie do drzewa , ale kopnęłam go w piszczel i zamieniliśmy się miejscami. Nagle spojrzałam w jego magiczne szafirowe oczy. Zamarłam . Poczułam jak me serce zaczyna mocniej bić. Opuściłam miecz i spostrzegłam , że elf też patrzy w moje oczy. Niespodziewanie za nim pojawiła się Kasiada i kopnęłam go z taką siłą , że przewrócił się na ziemię i stracił przytomność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz